pharmacfsklepy

Polskie receptury piękna i salony Pharma CF.

Wiadomość

Science4Beauty z 7 mln zł na podbój świata innowacyjnym botoksem w kremie

Jak informuje portal wiadomoscikosmetyczne.pl, polski startup biotechnologiczny Science4Beauty zamknął właśnie rundę inwestycyjną o wartości 7 mln zł.

Science4Beauty z 7 mln zł na podbój świata innowacyjnym botoksem w kremie

Pozyskany kapitał ma wesprzeć spółkę w wejściu na kluczowe rynki zagraniczne z flagowym produktem opisywanym mianem „botoksu w kremie". To z naszej perspektywy — użytkowników przyzwyczajonych do rodzimych receptur i doradztwa w salonach — bardzo ciekawy moment: polska platforma biotechnologiczna z własnym laboratorium, własnością intelektualną zarejestrowaną w 10 jurysdykcjach i badaniami klinicznymi ma szansę zaistnieć na globalnych półkach anti-aging.

Co kryje się za „botoksem w kremie"

Przyjrzyjmy się temu z bliska — sercem projektu nie jest klasyczna formuła kosmetyczna, lecz autorska konotoksyna. To bioaktywna cząsteczka projektowana tak, by naśladowała działanie jadu morskiego ślimaka: peptyd wnika w skórę i współpracuje z mechanizmem blokowania przewodnictwa nerwowo-mięśniowego w obrębie mięśni mimicznych. Efekt? Ich relaks i wygładzenie zmarszczek — bez konieczności wizyty w gabinecie medycyny estetycznej.

Według danych przedstawionych przez spółkę skuteczność została potwierdzona klinicznie — odnotowano redukcję głębokości zmarszczek nawet o 48 proc., a regularne stosowanie preparatu wydłużało efekt zabiegów z toksyną botulinową przeciętnie o około 60 dni. Prezes Magdalena Janczewska podkreśla, że to dopiero otwarcie pipeline'u — w planach są zastosowania w leczeniu nadpotliwości, trądziku różowatego oraz innowacyjne formy aplikacji, w tym plastry z mikroigłami.

Skąd pieniądze i co dalej z komercjalizacją

Środki trafiły do spółki od funduszy 4growth VC i Hard2beat. Tomasz Pasiewicz, partner zarządzający 4growth VC, wskazuje trzy filary przewagi, które zaważyły o decyzji — własne laboratorium inżynierii genetycznej, własność intelektualna zarejestrowana w 10 jurysdykcjach oraz skuteczność poparta badaniami klinicznymi. Wcześniejsze granty z NCBR opiewające na ponad 10 mln zł istotnie obniżyły ryzyko technologiczne projektu, co dla funduszu venture jest czytelnym sygnałem.

Strategia spółki opiera się na dwóch kanałach komercjalizacji. To istotne w kontekście międzynarodowej ekspansji — marka może trafić zarówno do kanału profesjonalnego (gabinety, kliniki dermatologiczne), jak i detalicznego. Dla konsumenta oznacza to realną szansę na kontakt z polską biotechnologią nie jako ciekawostką laboratoryjną, lecz dojrzałym produktem w codziennej pielęgnacji.

Dlaczego warto trzymać rękę na pulsie

Spójrzmy na kontekst rynkowy — globalny rynek anti-aging, jak podaje spółka, ma się podwoić w ciągu niespełna dekady, z 56 mld dolarów w 2025 roku do 108 mld dolarów w 2033 roku. W takiej skali każda technologia, która potrafi zastąpić inwazyjny zabieg skuteczną aplikacją domową, ma szansę stać się nowym standardem, nie chwilową modą. Science4Beauty celuje właśnie w ten moment dojrzewania rynku.

Dla nas, przyzwyczajonych do rodzimych marek i bezpośredniego doradztwa, najciekawsze będzie śledzić dwa wątki. Pierwszy — czy nowa generacja peptydów trafi do codziennej pielęgnacji w przystępnej formule, czy pozostanie niszową ciekawostką z górnej półki. Drugi — jak rozwinie się pipeline zapowiadany przez prezes Janczewską, szczególnie prace nad plastrami z mikroigłami i zastosowaniami w nadpotliwości. To będzie pierwszy poważny test, czy „botoks w kremie" z polskiego laboratorium ma szansę przebić się do mainstreamu.