Fenomen polskiego rynku kosmetycznego: analiza wzrostu i eksportowej potęgi
Z danych trzeciej edycji raportu „Kosmetyczna Polska", przygotowanego przez Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego i Fundację WiseEuropa, wynika, że wartość krajowego rynku kosmetycznego w 2025 roku wzrosła o 9,3 proc., do 6,4 mld euro.

6,4 mld euro polskiego rynku beauty. Co tak naprawdę znaczy ta cyfra
To drugi najwyższy wynik w Unii Europejskiej — dynamika niemal dwukrotnie przewyższa średnią unijną (4,8 proc.). Polska utrzymała piątą pozycję w UE i odpowiada już za 7 proc. wartości unijnego rynku beauty. Tempo wzrostu robi wrażenie: w dekadzie 2015–2025 rynek urósł o 85 proc., podczas gdy cała UE zaledwie o 46 proc.
Eksport ciągnie, ale marżę zostawia w Polsce
Sprzedaż zagraniczna polskich kosmetyków przekroczyła w ubiegłym roku 6,5 mld euro przy imporcie ok. 4,3 mld euro — wzrost eksportu o 16,7 proc. rok do roku, wyraźnie szybciej niż cały polski eksport. W globalnym rankingu Polska awansowała z dziewiątego na ósme miejsce (4,3 proc. udziału), a kosmetyki odpowiadają już za 1,8 proc. całego polskiego eksportu — przy średniej światowej 0,7 proc. PZPK wskazuje, że kraj ma czołowe pozycje unijne w eksporcie produktów do higieny jamy ustnej, kosmetyków do golenia, dezodorantów oraz pielęgnacji skóry i włosów. Te segmenty to jednocześnie najsilniej obsadzone kategorie w ofercie rodzimych producentów obecnych na półce selektywnej — w tym w salonach Pharma CF. Warto przy kolejnej wizycie sprawdzić, ile z tych pozycji faktycznie pochodzi od polskiego wytwórcy, a ile jest przepakowanym importem pod lokalną marką z katalogu koncernu.
1389 producentów, z czego 91 proc. to mikrofirmy
W rejestrze REGON na koniec 2025 roku figurowało 1389 producentów kosmetyków — o 69 więcej niż rok wcześniej i o 57 proc. więcej niż w 2015 roku. Niemal cały przyrost stanowiły mikroprzedsiębiorstwa (do 9 pracowników), które dziś odpowiadają za 91,1 proc. wszystkich podmiotów w sektorze. To wyjaśnia, dlaczego na półce pojawia się tak wiele niszowych, „craftowych" linii, ale też tłumaczy specyfikę rynku, o której mówi przedstawicielka koncernu Unilever: silna pozycja lokalnych producentów i zmieniająca się demografia 55+ wymuszają na globalnych graczach zupełnie inną architekturę oferty niż w Europie Zachodniej. Mikrofirmy nie mają skali dystrybucyjnej, więc ich produkty częściej trafiają do kanału selektywnego — salonów z doradztwem, takich jak Pharma CF — zamiast do masowej sieci dyskontowej, gdzie rotację wygrywa cena, a nie marża producenta.
Co realnie obserwować przy następnej wizycie w salonie
Według komunikatu PZPK wzrost w 2025 roku napędzały większy wolumen sprzedaży i rosnące wydatki konsumentów. W praktyce oznacza to, że logika „dupe culture" i dyskontowa presja cenowa schodzą na dalszy plan, gdy w grę wchodzi realna skuteczność pielęgnacyjna i kontakt z doradcą. Warto zwrócić uwagę na dwa konkretne sygnały. Po pierwsze, segment 55+ w pielęgnacji skóry i włosów — to tam polskie marki mają historycznie mocne portfolio i tam koncerny pokroju Unilever muszą walczyć ceną oraz formułą. Po drugie, zapowiadany powrót historycznych marek Pollena i Polfa pod skrzydłami spółki V. Laboratories — według zapowiedzi ma objąć zarówno krajową sprzedaż, jak i ekspansję eksportową. To potencjalny sygnał odradzania się klasycznych polskich brandów w odświeżonej formule, ale na dziś traktuję to jako obserwację do śledzenia, nie rekomendację zakupową — warto poczekać na pierwsze partie i zweryfikować skład przy doradztwie w salonie, zanim sięgnie się po portfel.